piątek, 14 maja 2010

Uwiecznione chwile

Dzisiaj na mojej uczelni odbył się pokaz filmu pt: "Uwiecznione chwile". Film opowiadał o tym jak prosta kobieta przypadkiem wygrywa na loterii aparat i kiedy w krytycznym momencie postanawia go sprzedać, sprzedawca namawia ją na to by porobiła nim zdjęcia. I tak w niepozornej pani domu zajętej w dużej mierze wychowywaniem dzieci i użeraniem z pijącym mężem rodzi się artystka.
Reżyser Jan Troell sam zaczynał od fotografii a jego przyjaciel był wybitnym szwedzkim fotografikiem, uczniem Avedona. Film jest poniekąd hołdem dla fotografii tradycyjnej i związanej z nią magii aczkolwiek nie brak w nim także dużej porcji obyczajówki. Na szczęście jest happy end (chociaż jak dla mnie nieco zbyt cukierkowy)
Z seansu wyszłam w bardzo dobrym nastroju, ze sporą ochotą na robienie zdjęć :) pif paf puf!

1 komentarz:

  1. Niektórzy twierdzą, że fotografik to taki malutki fotograf ;-)

    OdpowiedzUsuń